aleksia w toronto to kolejny etap mojej międzynarodowej przygody, tym razem jako obywatelki miasta Toronto. Wierni czytacze zapewne pamiętają poprzedni z etapów, czyli aleksia w ottawie kiedy to tamże studiowałam i aleksia w bxl, kiedy to odbywałam staż w brukseli i blogowałam.
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
statystyka Creative Commons License
blog by aleksia is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska License.
poniedziałek, 16 listopada 2009

 

Chinatown w Toronto niewiele różni się zapewne od Chinatown(s) w innych miastach, a przynajmniej niewele różni się od tych, które miałam okazję zobaczyć. Ulica jak każde inna, tyle że nagle wszelkie napisy, szyldy i znaki są w obcym mi języku, i zupełnie mi obcym alfabecie. Tak też jest w Toronto.

Najciekawsze w chińskich dzielnicach jest chyba jednak jedzenie, a restauracji pod dostatkiem:

"Na straganie w dzień targowy...", no może niekoniecznie w dzień targowy, bo dzień targow to dzień codzienny panoszą się różne mniej czy bardziej dziwne przysmaki. Suszone grzyby i grzybki różnego rodzaju:

Jak i suszone ryby, rybki i takie inne, sama nie wiem co:

W restauracji posmakowałam czegoś takiego, wygląda o wiele gorzej niż smakuje, "naleśnik"  z ryżowego ciastam, z grzybowo-imbirowym nadzieniem w sosie sojowym.

A jak ktoś ma ochotę coś dobrego ugotować, "czarny kurczak" nada się w sam raz:)

Po Chinatown spacerowałam i sama, i ze znajomymi, ale czarnego kurczaka odkryłam dzięki Kinky.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 114